Koniec...
Blog ten stracił sens, jak moja poetyka. Biorę się za prozę...
W którym momencie sięgnąć po żyletkę, by nie rozśmieszyć samej siebie??? 2007-01-11 16:28:47
skomentuj (1)
Po wakacjach...
Zaledwie dwa dni do szkoły (niedziela i poniedziałek - rozpoczecie roku szkolnego)... A ja nie wiem co ze soba zrobić.
Poznałam kłamstwa i nieprzyjemności, a wciąz sądzę, ze ludzie są dobrzy. Potrzebuję silnego kopnika... Niech ktoś mnie wybudzi z tego snu i uśpi w inny. Najlepiej taki z trzymaniem za rękę i mnóstwem ciepła. Wtedy może siła kontrastu uświadomi mi, że świat jest w połowie zły.
Jak na razie żyję z nadzieją, że moi wrogowie zrozumieją błędy i przyjdą na klęczkach błagać o przebaczenie... Ale to się dzieje tylko w filmach.
Zagłuszam myśli, potoki słów,
dzielących mnie przed światem snu.
Zapadam w ciemność,
kwiaty wiśni pachną
kadzidłami…
Nie chce, ale muszę
być silnym oparciem dla bliskich,
być miłą dla wrogów,
być inteligentną, gdy wymaga tego sytuacja.
Nie wolno mi
płakać, śmiać się, bez zgody tych z góry,
nie wolno mi tańczyć z nietrafnymi wyborami
wśród maków,
nie wolno mi być dzieckiem powietrza i nocy…
Chcę uciec, zostawić to za sobą…
Umrzeć w ramionach tego jedynego,
w extazie…
Grzeszyć co dzień, co noc…
Grać na nosie wszystkim wokół…
Kłamać na swój temat i temat świata…
Pragnąć niemożliwego…
15.11.2005r.
Ten wiersz napissałam ubiegłej jesieni... szczerze móweiąc niewiele się od tamtego czasu zmieniło...
W którym momencie sięgnąć po żyletkę, by nie rozśmieszyć samej siebie??? 2006-09-02 22:03:23
skomentuj (0)
Poszukiwanie ludzi...
Nie rozumiem, czemu niektórzy ludzie na siłę pragnął mieć towarzystwo...? Nawet jak jest na bardzo niskim poziomie wychowania, poczucia humoru i smaku...
Poruszam ten temat, bo dziś wróciłam z mazur, gdzie byłam z przyjaciółką. Wkopała nas w towarzystwo, które mi zupełnie nie pasowało, pomijając ich czepianie się mojej inności w stroju i słuchanej muzyce. Ona nie mogła bez nich żyć i kiedy wyjechali, wręcz płakała. Ja natomiast odetchnęłam z ulgą. Nie lubię, łagodnie mówiąc, zawierać znajomości z osobami ich pokroju. Lecz właśnie moja przyjaciółka potrzebowała jakichkolwiek nowych kontaktów...
Może i jestem wybredna, lecz ja tylko bronię swoich praw do rozmawiania i przebywania z tym z kim chcę... I kto jest chociaż trochę wrażliwy i inteligentny. W sumie nie poznałam ich zbytnio, żeby oceniać, ale pierwsze wrażenie jest dla mnie najwazniejsze, nie ważne, jacy się potem okażą.
A niewybrednośc mojej przyjaciółkii staram się oglądać z przymrużeniem oka. Niestety czuję, że ona staje się coraz bardziej obojętna, na to, jacy ludzie ją otaczają, byleby nie była sama... Każdy boi się samotności, poprawniej mówiąc, każdy, kto nie oswoił się z samym sobą...
W którym momencie sięgnąć po żyletkę, by nie rozśmieszyć samej siebie??? 2006-07-23 21:27:30
skomentuj (1)
"Modlitwa w tłoku"...
Modlitwa w tłoku
Iłłakowiczówna Kazimiera
O Boże, daj mi ciemność,
ciemność i ciszę,
i taką moc tajemną,
żeby nie słyszeć.
I sławę bezimienną,
i drogę bezpowrotną...
O Boże, daj mi ciemność
i samotność.
W sumie, to mogły by byc moje słowa. Za duzo się ludzi wokół mnie kręci, za dużo sie dzieje. Potrzebuje odpoczynku, jak każdy. W tej chwili w szczególności go pragnę...
W którym momencie sięgnąć po żyletkę, by nie rozśmieszyć samej siebie??? 2006-05-08 20:30:40
skomentuj (3)
Trochę o tym, co minęło...
No własnie: trochę o tym co minęło. Sporo rzeczy sie zmieniło, jeśli można tak powiedzieć. Nie lubię mówić ogólnikami, więc prawdopodobnie każda notka będzie poruszała inny temat...
W końcu udało mi się wyleczyć z mało trafnej miłości. On był sporo starszy, nie ukrywając wymagał więcej. Przynzam bez bicia, że nie jestem zawiedziona ani nie klnę się, że się w to wplątałam. Było miło, ale nie rozuieliśmy się. Poza tym mieszkał daleko.
To była taka garstka wspomnień, zeby przejść do sedna sprawy. Często zastanawiam się jak to jest z tą miłością... Dlaczego czasem tak prędko przemija...? Nikt chyba tego nie wie... Pozostają domysły. Może ta tak zwana "chemia" się kończy. Albo ludzie po prostu są psychicznie nieprzygotowani na długotrwały związek i na siłę gaszą uczucie, nie zdając sobie z tego sprawy. Tak też bywa. Ale nie wiem, co było ze mną. Byłam cholernie szczęśliwa i kochałam go pomimo tych wszystkich wad. Tak
pomimo a nie
za... Pewna mądra kobieta mówi, że to jest prawdziwa miłośc...
Chyba któreś z nas coś spartaczyło. Albo spartaczył to ktoś wyżej, ktoś, kto nie jest nieomylny i wrzechwiedzący, ale miłosierny jak nikt inny...
Wyszło trochę nostalgicznie... Cóż, taki mam teraz nastrój, mimo wiosny...
W którym momencie sięgnąć po żyletkę, by nie rozśmieszyć samej siebie??? 2006-03-31 20:53:20
skomentuj (2)
Ojej...
Heh... Nie wiem, jakim cudem, ale znów mam normalny dostęp do blogowania.
Wydarzyło się tyle, że nie mam pojęcia o czym pisać... Chyba potrzebuję chwilę czasu, żeby wrócić do normalnego rytmu pisania. Cóż, może następnym razem wymyślę coś mądrego...
W którym momencie sięgnąć po żyletkę, by nie rozśmieszyć samej siebie??? 2006-03-30 21:10:23
skomentuj (0)
" Nie ufasz mi???"
Zaufanie... Czym ono tak naprawde jest...? Czy, jak komuś ufasz, to musisz mu mówić o wszystkim, bez wyjątku, bo inaczej ją zranisz... Czy też po prostu nie boisz sie przebywać z ta osobą, nie dręczy cie myśl, że ona bedzie opowiadać wszystkim o tym, co zrobiłaś...
Apropo zaufania. Czy tzw. "niepełna prawda", jest kłamstwem??? sama sobie odpowiem:
nie. Przeciez, nie mówimy tego, co jest fałszywe, po prostu nie dopowiadamy.
Czasem trzeba coś zachowac dla siebie. Nie mozna być taka otwarta książką, bo to odbiega od praw człowieka. Nikt nie moze cię zmusić, żebyś mu mówił wszystko... Tu mi się przypomina pewne zdanie:
Nie umrzesz za mnie, więc nie mów mi jak żyć!!!
(Znów krótko, ale ostatnio nie mam weny)
W którym momencie sięgnąć po żyletkę, by nie rozśmieszyć samej siebie??? 2005-12-10 20:55:53
skomentuj (5)